1. Prolog

 

- Rety.. Ależ kupa złomu.
- Hmmm.. Nie jest źle.. zobacz.. Lewe skrzydło całe, przednia część kadłuba tylko z niewielkimi dziurami.. Na pewno pokryje to koszt podróży tutaj. Hej, Tamika, przygotuj maszyny, a my z Georgem rozejrzymy się po tym szajsie.. Może uda się jakąś aparaturę jeszcze wygrzebać.
- ..się robi, szefie.
  Chwilę później obaj mężczyźni stanęli przed drzwiami śluzy, ubrani w skafandry umożliwiające im pracę pod wodą na tej głębokości.. Raz jeszcze sprawdzili osprzęt, założyli hełmy i włączyli mechanizmy dostarczające powietrza.
- Raz, dwa.. próba mikrofonu..
- Słyszę cię wyraźnie, szefie.
- Dobrze, wychodzimy. Tamika! Otwórz nam drzwi!
- Otwieram.. trzy.. dwa.. jeden.. powodzenia, chłopaki!
  Drzwi śluzy rozsunęły się, sycząc cicho, i pół minuty później obaj mężczyźni zanurzyli się w otaczającej ich sondę wodę.
Tamika skierowała reflektory sondy na odnaleziony przez nich wrak, oświetlając teren i szczątki przypominającego nieduży samolot obiektu. W zalany światłem obszar weszły dwie postacie w czarnych kombinezonach. George odwrócił się i pomachał Tamice ręką, co z powodu otaczającej go wody wyszło mu dość niezręcznie i dziewczyna parsknęła śmiechem.
- No chodź, naszą panią nawigator popodrywasz później - ponaglił go kapitan i razem podeszli do wraku.
  Wykonany z grubego metalu, czy też raczej jego stopów obiekt z pewnością stworzony był z myślą o lataniu, nie zaś o pływaniu.. czy też leżeniu na dnie oceanu. Kadłub, w szarych kolorach imitujących wzory na skórze tygrysa, pokryty był licznymi rysami, wgnieceniami i pęknięciami, jego tylna część zaś praktycznie istniała już tylko w szczątkowej formie..
- Zupełnie jakby dostał rakietą, co nie, szefie?
- Całkiem możliwe.. Nie ma też jednego skrzydła.. Stateczniki pourywane.. Rozdarta blacha, chyba uderzył w coś już po zestrzeleniu.. Może w te skałki które mijaliśmy, płynąc tutaj.
- Ciekawe co go zestrzeliło.. Nie wygląda na specjalnie stary..
- I nie leży tutaj długo, zielsko dopiero zaczęło się do niego przyklejać. No nic, zajrzyjmy do środka, zabezpieczymy elektronikę.. Jeśli jeszcze coś przetrwało.. Podłączymy pływaki i wydobędziemy go na powierzchnię. Będzie czas na zastanawianie się nad nim jak już zaholujemy go bliżej brzegu.
  Ostrożnie przeszli przez wyrwę w kadłubie i oświetlili zagracone wnętrze. Wszędzie walały się kawałki metalowych części, z sufitu i ścian zwisały różnokolorowe kable, a na samym środku podłogi stał masywny, czarny kontener. Na jego bocznej ściance smętnie świeciło się kilka kontrolek..
- O rety, coś tu jeszcze działa? A to niespodzianka.
- Hmm.. Wygląda jak trumna.. Po co komu trumna w samolocie?
- Nie, nie trumna.. Raczej.. - kapitan przetarł dłonią w rękawicy niedużą szybkę znajdującą się na wierzchu "trumny", i skierował na nią światło swojej latarki. - Jezu!
- Szefie..?
- Chłopaki, co się stało? - odezwał się w ich głośniczkach głos Tamiki. - Szefie..?
- Tamika, szykuj pływaki. W tym wraku jest coś w rodzaju zbiornika.. do podtrzymywania funkcji życiowych. A w środku..
- ..?
- ..a w środku jest człowiek. I chyba wciąż żyje.

 

 

 
Poprzednia stronaNastępna strona__