|
|
2. Konferencja
- Mark? Jesteśmy gotowi.
Obstawiliśmy cały magazyn, grupa czeka tylko na sygnał rozpoczęcia akcji.
- Piloci Ważki Dwanaście złożyli właśnie meldunek. Okolica czysta, nie
ma żadnych przechodniów ani gapiów.. Dobrze, Kristin, macie zielone światło.
Bądź ostrożna.
- Zawsze jestem. Jones, podaj mi komunikator. Uwaga Zespół Czerwony, mamy
pozwolenie na rozpoczęcie akcji. Ruszamy!
Cztery trzyosobowe grupki wybiegły zza budynków, pędząc w
stronę stojącego przy końcu placu magazynu. Ubrani w lekkie pancerze mężczyźni
szybko otoczyli półkolem budynek, i na rozkaz dowodzącej nimi kobiety
wystrzelili pociski gazowe, które przebiły się przez nieduże okna i wpadły
do wnętrza magazynu. Nim jeszcze rozległy się ciche odgłosy eksplozji,
drużyna szturmowa wdarła się do środka przez wyważone drzwi i błyskawicznie
zajęła się otumanionymi gazem osobnikami.
- Na ziemię! Na ziemię, gnoju!
- Wyżej łapy!
- Po prawej!
- Uważaj, Charles!
- Osz ty cholero..!
Mężczyzna, osłaniając oczy, przedarł się przez siwy dym wypełniający
pomieszczenie. Kątem oka zobaczył ubranego w podobny do policyjnego pancerz
człowieka i klnąc wściekle uniósł pistolet, naciskając spust. Silne uderzenie
zbiło go z nóg, ręka uniosła się wysoko, pociski trafiły w sufit, jedna
z kul zrykoszetowała krzesząc iskry. Kristin szybko odzyskała równowagę
po kopnięciu, i przyklękła, uderzając z całej siły w nieosłonięty brzuch
mężczyzny. Ten zwinął się w pół, padł na kolana, upuszczając dymiący jeszcze
pistolet, i zwymiotował, krztusząc się i łkając.
Kristin wstała, rozejrzała się w około i stwierdziwszy, iż gaz łzawiący
rozwiał się już niemal całkowicie, wyłączyła wizjer podczerwieni w swoim
hełmie. Akcja była zakończona, wokół krzątali się członkowie drużyny szturmowej
Skytechu, zakuwając w kajdanki złapanych ludzi.
- Jones? Raport proszę - powiedziała. Po chwili w głośniczkach jej hełmu
odezwał się głos jej zastępcy, Jonesa:
- Straty własne zero, złapaliśmy ośmiu, czyli o dwóch więcej niż uczestniczyło
w napadzie. Furgonetka jest już częściowo rozebrana, ale transport jest
nieuszkodzony. I kompletny.
- Drużyna, zabezpieczyć teren. Mark? - zapytała, zmieniając częstotliwość.
- Świetna robota, mała. Wujek będzie z ciebie dumny - usłyszała odpowiedź.
- Dziękuję. Zostawię tutaj Jonesa, ja wracam do kwatery.. Kiedy wuj
przyleci z delegacji?
- Powinien być dziś wieczorem. Zaraz powiem pilotowi żeby wylądował i
cię zabrał. Do zobaczenia później, Kristin - wyobraziła sobie Marka z
uśmiechem kończącego rozmowę i wracającego do pracy w Kontrolce.. Zabezpieczyła
broń, przekazała nadzór w ręce Jonesa i wyszła na plac, gdzie właśnie
lądował mający zabrać ją do kwatery żyrokopter.
- Panie Straggard, ponoć
Skynet Technologies przeprowadziło niedawno kolejną akcję szturmową?
- Mniej więcej - młody rzecznik prasowy poprawił krawat, pozwalając reporterom
przybliżyć się z mikrofonami i kamerami o kilka kroków. - Musicie sobie
państwo zdać sprawę z faktu, iż Skynet Technologies, czy też Skytech,
jak przyjęło się nas nazywać, nie zajmuje się działalnością wojskową..
My nie prowadzimy wojen, jedynie wykonujemy pracę, jaką do tej pory wykonywała
wyłącznie policja. Odciążamy w ten sposób naszych wiecznie zapracowanych
stróżów prawa.
- Za niemałe pieniądze, zapomniał pan dodać.
- Och, a czy pan wymachuje tym mikrofonem dla czystej rozrywki? CBN opłaca
każdą minutę pańskiego czasu tutaj, nie rozumiem więc skąd tak cierpki
ton w pańskim głosie? - Straggard uśmiechnął się, pozwalając reporterowi
ponownie schować się w tłumie. - Tak, proszę państwa, świadczymy nasze
usługi odpłatnie. Jesteśmy trochę droższą, lecz dużo efektywniejszą wersją
policji. O tym, jakie usługi świadczymy, zapewne wiedzą już wszyscy z
emitowanych w telewizji reklam.. Skupmy się zatem na dzisiejszej akcji.
Jak państwo wiedzą, wczoraj miał miejsce dość śmiały napad na konwój wiozący
do muzeum drogocenne dzieła sztuki. Bandyci zabili kilku policjantów z
ochrony konwoju i skradli samą furgonetkę.. Muzeum zwróciło się do nas
o pomoc. Przypominam, było to wczoraj. A dzisiaj, dokładnie godzinę temu,
oddział szturmowy Skynet Technologies wdarł się do kryjówki bandytów,
odzyskał furgonetkę wraz z ładunkiem, sami zaś złodzieje oddani zostali
w ręce policji i zapewne wkrótce zobaczymy ich na ławce oskarżonych. Oto
nasza skuteczność.
- Skąd wiedzieliście gdzie szukać złodziei, panie Straggard?
- Tak, właśnie, odnaleźliście ich zadziwiająco szybko!
- Proszę państwa - Straggard uśmiechnął się ciepło - zatrudniamy w naszej
firmie tylko najlepszych ludzi. Detektywów, informatyków, ludzi, którzy
mają znajomości i kontakty, którzy potrafili odnaleźć skradziony transport
właściwie nie ruszając się ze swoich stanowisk pracy. Żadnej fuszerki.
Tak właśnie pracujemy w Skynet Technologies.
- Samych najlepszych? A co pan powie o akcji tworzenia grup operacyjnych
z przestępców, o której to poinformowaliście wczoraj prasę?
- Także wybierzecie samych najlepszych?
- Czy to rozsądne dawać do broń do ręki skazańcom?
Straggard posłał zgromadzonym na sali jeden ze swoich najserdeczniejszych
uśmiechów, łyknął wody ze stojącej na stoliku szklaneczki, odchrząknął
i odpowiedział:
- Cieszę się, że pan o to zapytał. Ponieważ sprawa jest już pewna.. wczoraj
podpisaliśmy ostatnie dokumenty.. mogę podać państwu garść szczegółów.
Na podstawie naszej umowy z zarządem miasta dostaniemy wybranych przez siebie przestępców,
by.. móc im pomóc w resocjalizacji i odpłacaniu za krzywdy wyrządzone
społeczeństwu. Nasi specjaliści już zaczęli badanie setek kandydatów,
w celu wyłonienia tych najbardziej się nadających, zaś nasi naukowcy wymyślili..
czy też właściwie ulepszyli nienajmłodszy już projekt.. pozwalający nam
na zapewnienie sobie współpracy owych ludzi.
Pytają państwo, dlaczego? Wystarczy obejrzeć wiadomości, by przekonać
się, iż poziom przestępczości stale rośnie. Poczynania bandytów stają
się coraz to śmielsze, wychodzą ze stref Śródmieścia na tereny Centrum,
zakłócając spokój obywateli. Policji brakuje ludzi. Skynet Technologies
zatrudnia zaś o wiele mniej osób niż policja.. Ale chcemy temu zaradzić.
Szkolenia nowych ludzi są niezwykle kosztowne.. wymagają czasu.. wśród
odsiadujących wyroki zaś nierzadko spotkać można wyszkolonych żołnierzy,
specjalistów od elektrotechniki, a nawet niemalże nieuchwytnych włamywaczy.
Takie osoby wystarczy nieco podszkolić, i nauczyć posłuszeństwa, by utworzyć
nieduże oddziały, mogące zajmować się lawinowo rosnącą liczbą wezwań i
próśb o pomoc. Sposób na zapewnienie sobie posłuszeństwa mamy już opracowany.
A pracując dla nas, przestępcy ci zyskują szansę dużo szybszego odzyskania
wolności, niż miało to miejsce w więzieniu.. Wierzcie mi państwo, wkrótce
będziemy dysponować co najmniej potrojoną liczbą ludzi, a wtedy poszerzymy
naszą ofertę o konwoje i ochronę mienia, o nadzorowanie przyjęć i bankietów,
odciążymy policję i zadbamy o bezpieczeństwo naszego miasta, tak, by państwa
dzieci nie musiały bać się spacerowania po parku czy wyjazdu na przedmieścia!
- Straggard uderzył pięścią w stół dla podkreślenia swych słów, rozejrzał
się, sprawdzając czy jego słowa dotarły do wszystkich, po czym uśmiechnął
się i już spokojnie oświadczył:
- Na tym zakończymy dzisiejszą konferencję, ewentualne pytania proszę
przysyłać na nasz adres elektroniczny, z pewnością na najważniejsze odpowiemy
w czasie następnego spotkania. Dziękuję państwu za przybycie.
- Kiedy wprowadzacie wasz projekt w życie?
- Czy Skytech ochraniać będzie wyłącznie zamożnych? A kto zadba o bezpieczeństwo
mieszkańców Śródmieścia?
- Czy współpracujecie z policją?
- Dlaczego..
Straggard wyszedł z sali konferencyjnej pozostawiając reporterów
pod opieką ochrony. Był z siebie dumny, kolejne spektakularne akcje dostarczały
większego rozgłosu niż jakiekolwiek reklamy, a jego dzisiejsze wystąpienie
zapewne wywoła potężną burzę w mediach. Pan Darrce z pewnością będzie
z niego zadowolony.
|
|